Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Galeria



Nasi partnerzy

Partnerzy

Współpraca

Artykuły

Przemarsz szlakiem bojowym 15 Pułku

Trasa: Puszczykowo (Stajnia Niwka) – Ziewanice (kamień upamiętniający śmierć poległego 12 września 1939r. w tym miejscu ppłk Tadeusza Mikke – dowódcy 15 Pułku Ułanów Poznańskich) – ok. 300 km.

DZIEŃ 1 – 04.09.2010 (SOBOTA)
Tuż przed wyjazdem ze Stajni Niwka w Puszczykowie, wszyscy uczestnicy tegorocznego przemarszu zostali zaproszeni przez gospodarzy na ciepłą herbatę i szarlotkę – jest to już wpisane w tradycję naszych corocznych wyjazdów z tego miejsca.
Po krótkim poczęstunku ruszyliśmy w drogę. Przez most rogaliński już po raz drugi jechaliśmy w asyście policji z Mosiny. Punktualnie o godzinie 10.00 Oddział wjechał na dziedziniec pałacowy w Rogalinie, gdzie tradycyjnie pożegnanie miało typowo oficjalny, lecz zarazem rodzinny charakter. W imieniu zebranych gości, ułanów pożegnał prezes Towarzystwa – Tadeusz Jeziorowski. „Bywaj dziewczę zdrowe” w wykonaniu Jana Kołaczkowskiego – łzy w oczach zebranych świadczą o wyjątkowo podniosłej chwili. A przecież dopiero się zaczynało…

W połowie sobotniego etapu napoiliśmy konie w miejscowości Kaleje, korzystając z co roku okazywanej nam niezwykłej życzliwości mieszkańców tej miejscowości. Następnie w okolicznych lasach zrobiliśmy przerwę na popas. Po odpoczynku ruszyliśmy w kierunku Młodzikowa, skąd na spotkanie wyjechała nam grupa trzech jeźdźców. W tej asyście dojechaliśmy do celu dzisiejszego etapu, gdzie jak zwykle zostaliśmy przyjęci z niezwykłą życzliwością***
DZIEŃ 2 – 05.09.2010 (NIEDZIELA).
{pgslideshow view=category|categoryid=22|imageid=617|overlib=3|float=left|pluginlink=1|type=0}Wyjątkowo urokliwy etap – trasa wiedzie w większości wałem wzdłuż wijącej się Warty. Tuż przed popasem czekała nas jeszcze przeprawa wraz z końmi promem, co odbyło się wzorcowo. Przerwę południową zorganizowaliśmy w miejscowości Dębno, przy miejscowym kościele. Wśród ludzi wychodzących z niedzielnej mszy Oddział wzbudził niemałe zainteresowanie. Uwagę zwróciły siodła ułożone przy drodze w równym szpalerze oraz oparte o nie karabiny.  W dalszej części drogi przejeżdżaliśmy przez punkt widokowy na Śmiejów, skąd rozciąga się niesamowity widok na okolicę. Nocleg zorganizowano w miejscowości Antonin. Co niezwykle miłe, gospodarze witali nas już u progu swoich domostw, goszcząc nas następnie z niekrytą radością.
***
DZIEŃ 3 – 06.09.2010 (PONIEDZIAŁEK).
Wymarsz wczesnym rankiem – tego dnia przewidziano krótki pokaz w miejscowej szkole. Po krótkim wstępie przybliżającym dzieciom ideę naszego przemarszu, próbkę umiejętności władania białą bronią konno zaprezentował ułan Piotr Stachecki na koniu Mixer.
Ze względu na pogarszającą się pogodę oraz dobrą kondycję jeźdźców i koni, w miejscowość Wierzchy zorganizowaliśmy jedynie krótki popas. Podczas dalszej drogi otuchy dodawaliśmy sobie starym ułańskim sposobem – śpiewem.
Wczesnym popołudniem dotarliśmy do Królikowa koło Grodźca – miejsca naszego zakwaterowania. Rokrocznie doświadczamy w tym miejscu niezwykłej gościny, za co jesteśmy bardzo wdzięczni.
***
DZIEŃ 4 – 07.09.2010 (WTOREK).
Krótko po wyśmienitym śniadaniu, na które zaprosili nas gospodarze, ruszyliśmy na kolejny etap przemarszu.
W miejscowości Gliny napoiliśmy konie – zostaliśmy tu ugoszczeni już po raz kolejny.
Popas tego dnia zorganizowaliśmy w lesie niedaleko miejscowości Dzierzbin.
Po osiągnięciu celu – miejscowości Turek, zakwaterowaliśmy się w stajni miejscowego hodowcy koni, a jednocześnie przyjaciela naszego Oddziału, Marcina Klinkiewicza, który wygospodarował osobny boks z poidłem dla każdego konia.
***
DZIEŃ 5 – 08.09.2010 (ŚRODA).
{pgslideshow view=category|categoryid=22|imageid=619|overlib=3|float=left|pluginlink=1|type=0}Wczesnym rankiem stawił się Roman Gronowalski – przyjaciel Oddziału, który postanowił nam towarzyszyć w dalszej części przemarszu. Dzień rozpoczęliśmy od przejazdu ulicami Turku, zmierzając pod Urząd Miejski, gdzie zostaliśmy powitani przez burmistrza i starostę. Po tym krótkim spotkaniu wróciliśmy do stajni, gdzie przewidziano ognisko z poczęstunkiem dla dzieci z tutejszych szkół oraz pokaz umiejętności kawaleryjskich. Celem wprowadzenia, komendant przedstawił zebranej bardzo dużej liczbie uczniów krótką historię 15 Pułku. Następnie cały Oddział zaprezentował konną musztrę, a Piotr Stachecki na koniu MIxer ponownie popisał się swoimi umiejętnościami we władaniu szablą i lancą konno. Dając wytchnienie koniom zrobiliśmy krótką przerwę, podczas której dołączyliśmy do dzieci zebranych przy ognisku, odpowiadając na wiele pytań dotyczących mundurów, uzbrojenia i samego Pułku. Następnie ruszyliśmy w dalszą trasę, która tego dnia była bardzo urozmaicona – przebiegała bowiem zarówno przy elektrociepłowni, wzdłuż linii brzegowej pięknego sztucznego pokopalnianego jeziora i dalej wałem wzdłuż Warty. Po wieczór osiągnęliśmy nasz cel – kasztel w Uniejowie, gdzie zostaliśmy zakwaterowani.
***
DZIEŃ 6 – 09.09.2010 (CZWARTEK).
Dzień pod znakiem uroczystości patriotycznych – na rynku w Uniejowie uczestniczyliśmy w Apelu Poległych, będącym częścią obchodów upamiętniających walki we wrześniu 1939r.
Następnie udaliśmy się do miejscowej szkoły, gdzie, po kilku słowach wstępu, daliśmy pokaz końskiej musztry. Tym razem pokaz kawaleryjski dało dwóch ułanów – Piotr Stachecki na koniu Mixer i Michał Klóska na koniu Ben – obaj zaprezentowali wysoki poziom wyszkolenia. Po pokazie udaliśmy się do domu pana Palki, który zorganizował wszystkim naszym koniom stanowiska w swojej stajni. Następnie udaliśmy się na otwarcie wystawy poświęconej wybuchowi II Wojny Światowej, gdzie zaprosili nas organizujący ją członkowie Towarzystwa Przyjaciół Uniejowa. Trzeba podkreślić, że Uniejów to miasto bardzo nam przychylne – zarówno na poziomie władzy (uroczystości, w których bierzemy udział, zawsze są organizowane w czasie naszego przejazdu przez miasto, bez względu na dzień tygodnia), jak i na poziomie obywateli (wystarczy wspomnieć Państwa Palków, czy innych nieznanych nam ludzi, którzy spontanicznie do nas podchodząc oferowali nocleg w ich gospodarstwie). 
***
DZIEŃ 7 – 10.09.2010 (PIĄTEK).
Z Uniejowa wyjeżdżamy w towarzystwie parokonnego zaprzęgu, powożonego przez Roberta Palkę, którym jedzie również jego tata – Jan. Po kilku kilometrach rozstajemy się z asystą. Wiadukt nad autostradą w rejonie Wartkowic umożliwił nam pokonanie tej obcej dla żołnierzy września 1939r. przeszkody. Popas zorganizowaliśmy w miejscowości Pełczyska. Podczas przejazdu przez Łęczycę zatrzymaliśmy się również na rynku przy pomniku, oddając należytą cześć upamiętnionym tam bohaterom walk nad Bzurą.
Wczesnym popołudniem przyjechaliśmy do Kwiatkówka, gdzie już u bram zostaliśmy przywitani przez goszczących nas tego dnia gospodarzy. Za okazaną nam życzliwość i ciepło odwdzięczyliśmy się śpiewem.
***
DZIEŃ 8 – 11.09.2010 (SOBOTA).
Jeden z trudniejszych etapów – ze względu na warunki terenowe byliśmy zmuszeni do przejazdu poboczem wzdłuż asfaltowej drogi łączącej Łęczycę z Piątkiem. Po trzech godzinach szczęśliwie osiągnęliśmy cel pierwszej części dzisiejszego odcinka – miejscowość Piątek, gdzie zorganizowaliśmy popas. Niespodziewanie natknęliśmy się na jadących autem do Walewic kolegów z Gostynia, reprezentujących zmechanizowaną sekcję naszego Oddziału – byli to: Remik Dolata, Przemek Kosowicz, Waldek Kozłowski, Sławek Tomczak i Jonasz Wyzuj. Tak oto w środku Polski spotkały się dwie grupy w różny sposób zmierzające do tego samego celu – konni (wierzchem od ponad tygodnia) i zmechanizowani (samochodem od rana).  Po wspólnej przerwie obie grupy ruszyły w dalszą drogę – konni do celu dotarli przed godziną 1800. Zakwaterowanie w stajni i pałacu należących do Stadniny Koni w Walewicach
***
DZIEŃ 9 – 12.09.2010 (NIEDZIELA).
{pgslideshow view=category|categoryid=22|imageid=626|overlib=3|float=left|pluginlink=1|type=0}Wyjątkowo napięty harmonogram dnia, w planach mamy uczestnictwo w kilku uroczystościach, w tym w dla nas najważniejszej – przy kamieniu w Ziewanicach.
Podczas przygotowań dołączyli do nas kolejni reprezentanci sekcji zmechanizowanej: Dale Taylor, Isaac i Graham Stockdale. Rankiem wzięliśmy udział w uroczystościach pod pomnikiem 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Następnie, aby zdążyć na tradycyjną godzinę 1200 z wykorzystaniem walewickiego koniowozu, sprawne przemieściliśmy się w kierunku nadrzędnego celu naszego przemarszu – kamienia w Ziewanicach. Punktualnie o ustalonym czasie podjechaliśmy pod kamień, gdzie zebrały się już poczty, młodzież szklona, delegacje z Poznania, okoliczni mieszkańcy oraz stojąca na baczność sekcja zmechanizowana naszego Oddziału. Po symbolicznym meldunku komendanta złożonemu ppłk Tadeuszowi Mikke, poległemu na tych polach dowódcy 15 Pułku Ułanów Poznańskich podczas działań wojennych we wrześniu 1939r., ciepłe słowa skierował do nas prezes Towarzystwa, dziękując za nasz trud.
{pgslideshow view=category|categoryid=22|imageid=627|overlib=3|float=left|pluginlink=1|type=0}Co warte podkreślenia, dzięki wyśmienitej współpracy obu sekcji naszego Oddziału, na uroczystości w Ziewaniach i Walewicach zdołaliśmy po raz pierwszy uformować dwa oddziały ułanów, reprezentujących dzieje Pułku z różnych okresów II Wojny Światowej – sekcja konna (wrzesień 1939r.) i sekcja zmechanizowana (lata 1944-45). To pozwoliło zaprezentować się nam w najliczniejszym składzie w dziejach przemarszu – w sile 15 członków ROK. Po uroczystościach pod kamieniem ponownie udaliśmy się do Walewic, gdzie w przerwie zawodów konnych o memoriał 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich przewidziano nasz pokaz. Początkowo, pod dowództwem Piotra Waltera dosiadającego Mixera, zaprezentowaliśmy konną musztrę. Następnie wspomniany już Piotr oraz ułan Michał Klóska na Benie zaprezentowali brawurowy pokaz umiejętności kawaleryjskich. Całość opatrzona została w komentarz dowódcy sekcji zmechanizowanej, Adama Becha. Po pokazie udaliśmy się na Mszę Św. do Bielaw.
{pgslideshow view=category|categoryid=22|imageid=628|overlib=3|float=left|pluginlink=1|type=0}Następnie Odział udał się do młyna w Boczkach Domaradzkich, gdzie przewidziano krótki pokaz dla corocznie goszczących nas tam gospodarzy i ich gości. Swoje umiejętności ponownie mieli okazję zaprezentować Michał Klóska na Benie i Piotr Stachecki na Mixerze. Jednym z nowych elementów było cięcie jabłek, co wyszło ułanom bardzo dobrze.
Obfity w obowiązki dzień zakończyliśmy poczęstunkiem u gospodarzy we młynie. Podczas spotkania nie zabrakło pieśni kawaleryjskich, a prym wiódł jak zwykle ułan Jak Kołaczkowski.
***


DZIEŃ 10 – 13.09.2010 (PONIEDZIAŁEK).
Dzień bez specjalnych ram czasowych – zadanie wykonane, więc bez pośpiechu zbieraliśmy się do powrotu. Przed południem zorganizowaliśmy wyjazd delegacji do Boczków Domaradzkich, by jeszcze raz podziękować goszczącym nas dzień wcześniej gospodarzom za okazaną życzliwość. Po powrocie do Walewic podzieliliśmy się na dwie grupy różnymi trasami wracającymi do domu. Należy podkreślić, że sprawny powrót możliwy był dzięki uprzejmości i zaangażowaniu Pana Warszawskiego, który po raz kolejny udostępnił nam koniowóz należący do Stadniny, za co jeszcze raz serdecznie dziękujemy. Do domów wróciliśmy późnym wieczorem, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

 

Ku Chwale Pułku i dla dobra polskiej Kawalerii.

Autor tekstu: Piotr Stachecki

***

I. Uczestnicy przemarszu

  1. Komendant Andrzej Walter na koniu Mixer (Górka),
  2. Ułan Jan Kołaczkowski na koniu Istabar (Esterpole),
  3. Ułan Zdzisław Pilarski na koniu Korina (Esterpole),
  4. Ułan Michał Klóska na koniu Ben (Górka),
  5. Ułan Piotr Stachecki na koniu Colorado/Ryba (Krosinko),
  6. Ułan Roman Gronowalski (etap Turek-Ziewanice) na koniu Lord (Turek),
  7. Ułan Kazimierz Szwed dysponent i kierowca samochodu taborowego.

II. Pozostałe osoby zaangażowane w przemarsz:

  1. Kwatermistrz Jacek Budzyński – logistyka,
  2. Ułan Piotr Walter – dowodzący pokazem w Walewicach.