Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Galeria



Nasi partnerzy

Partnerzy

Współpraca

Artykuły

Hubertus w Młodzikowie

Dnia 16 października 2010r. trzech reprezentantów naszego Oddziału uczestniczyło w Hubertusie zorganizowanym w zaprzyjaźnionej Stadninie Koni Fiord w Młodzikowie. Byli to komendant Andrzej Walter na koniu Mixer, ułan Jan Kołaczkowski na koniu Ben i ja – ułan Piotr Stachecki, niestety ze względów zdrowotnych spieszony – w tym miejscu pozdrawiam Michała Klóskę :). O naszych bardzo dobrych relacjach z tamtejszą stadniną świadczy fakt, że byliśmy zaproszeni w charakterze gości honorowych. Oprócz nas na to doroczne święto stawiło się kilkunastu jeźdźców oraz bardzo liczne grono pasjonatów koni, którzy przybyli kibicować uczestnikom gonitwy z bryczek.

 

 

Po krótkiej odprawie wszyscy wyruszyli w poszukiwaniu lisa jeźdźcy z przodu, powozy za nimi. Mimo dość uciążliwego chłodu, humory wszystkim dopisywały śpiewy mieszały się z częstymi wybuchami śmiechu.

Image



Będąc zaproszonym do wozu powożonego przez menadżera ośrodka - Panią Malinę Brzozowską, odpowiadałem na pytania dotyczące barw i tradycji 15 Pułku, od czasu do czasu podśpiewując ułańskie pieśni.



Image



Tak dojechaliśmy na polanę, gdzie ustawiono potrójny szereg przeszkód z gałęzi. W pewnym momencie jeźdźcy wyjechali z lasu pokonując wszystkie przeszkody moi oddziałowi koledzy postanowili pokazać nieco swoich umiejętności, pokonując je równocześnie kilkakrotnie w dodanym galopie, odbierając od zebranych widzów należyte brawa i okrzyki zachwytu.
Po pokazie ruszyliśmy na polanę przy Warcie, gdzie miała się odbyć gonitwa za lisem, którym w tym roku był Jacek Czarny na koniu Scinella. Po krótkich przygotowaniach wszyscy ruszyli w pogoń za uciekającą zdobyczą. Sama gonitwa była dość krótka, ale bardzo brawurowa jej zwycięzca, Tomasz Gieburowski na koniu Turma, łapiąc kitę spadł z konia, który niebezpiecznie przekoziołkował obok jeźdźca. Na szczęści obyło się tylko na strachu, gdyż nic nikomu się nie stało triumfator gonitwy szybko się pozbierał i wszyscy weseli wrócili do stadniny, gdzie przewidziano poczęstunek dla zebranych gości.



Image



Po krótkim rozgrzaniu się przy kominku, zasiedliśmy do stołu. Organizator uraczył nas takimi smakołykami jak wojskowa grochówka, czy kiełbasa po cygańsku. Wielu z przybyłych gościu podchodziło do nas zadający pytania o nasze mundury, konie oraz o 15 Pułk. Chętnie zaspakajaliśmy dużą ciekawość naszych rozmówców. Gwoździem programu okazał się jednak najlepszy ułan wśród śpiewaków i jednocześnie najlepszy śpiewak wśród ułanów Jasiu. Wzruszająco wykonane "Za Niemen" spotkało się z wielką owacją zebranych gości, którzy w podziękowaniu zaśpiewali specjalnie dla nas "Ułani, ulani, malowane dzieci" i oklaskami odprowadzili nas do wyjścia.
Wyjazd zdecydowanie można zaliczyć do udanych, gdyż umiejętnie połączyliśmy dobrą zabawę ze wspomnieniem etosu polskiej kawalerii.