Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Galeria



Nasi partnerzy

Partnerzy

Współpraca

Artykuły

Strefa Militarna 2011

Ponad ośmiuset uczestników – piechurów, zmechanizowanych, konnych, lotników i spadochroniarzy, uczestniczących w wielu inscenizacjach, gdzie odtwarzano bitwy i potyczki z różnych wojen, siedemdziesiąt pojazdów w tym czternaście pancernych i opancerzonych, niezliczone dioramy grup rekonstrukcyjnych i wiele, wiele atrakcji… Brzmi bardzo pompatycznie i słusznie, ponieważ naprawdę było na co popatrzeć. Jednak nie o ogromie atrakcji będzie ta relacja. Skupimy się tutaj tylko na wkładzie, jaki w to przedsięwzięcie włożyła konna część naszego Oddziału. O bezmiarze pracy i wysiłku w organizację Strefy przez część zmotoryzowaną naszego Oddziału trudno nawet pisać, ale wszyscy zgodnym głosem uważają, że warto było!

Na Strefę przyjechaliśmy już w czwartek 7 lipca 2011r. Pace nad naszą dioramą trwały od południa do późnych godzin nocnych. Jej zamysłem było przedstawienie namiastki obozowiska dowództwa 1 Szwadronu 15 Pułku Ułanów Poznańskich z dnia 31 sierpnia 1939 roku. Miejsce naszego zakwaterowania zostało zorganizowane razem z GRH 7 DAK. Koledzy artylerzyści zwyczajowo przedstawiali 1 Baterię 7 Dywizjonu Artylerii Konnej.

Jednym z priorytetów, jaki sobie postawiliśmy, było jak najwierniejsze odtwórstwo historyczne. Oznaczało to m.in., że na naszej wystawie znajdowały się tylko rzeczy z epoki, zarówno zabytkowe, jak i je imitujące. Po środku naszej części obozowiska była rozciągnięta lina, do której przywiązaliśmy cztery konie. Tuż przy nich postawiliśmy oryginalny pruski wóz taborowy. W tle stał namiot, w którym nocowaliśmy. Przy korytarzu dla zwiedzających stał z kolei namiot dowódcy, który wykonaliśmy z żerdzi i płachty brezentowej z wozu taborowego. Znajdował się w nim typowo sztabowy sprzęt: drewniany stół, na którym rozstawiliśmy zabytkową maszynę do pisania, mapy, kałamarze, pióra, busola, kroczek oraz lampy naftowe, które mieniąc się nocą stwarzały niezapomnianą atmosferę. Z drugiej strony obozu stała kuchnia polowa i działa 7 DAK-u, a między nimi rozlokowane zostały adekwatne do odtwarzanego okresu materiały, takie jak drewniane beczki, skrzynie, elementy do gotowania, gniazdo obrony przeciw lotniczej CKM itp. Na pobliskich drzewach porozwieszane zostały plakaty propagandowe i obwieszczenia. Dzięki temu widownia oglądająca dioramę mogła przeczytać legendarne już hasło z plakatów: WARA!, czy DO BRONI!

Oprócz tych namacalnych rekwizytów, razem z kolegami artylerzystami przygotowaliśmy dla publiczności szereg ciekawostek – dużym zainteresowaniem cieszyły się sygnały kawaleryjskie grane na trąbce przez jednego z naszych ułanów oraz komendy, apele, musztra oddziałów, czy pokazy władania białą bronią oraz ćwiczenia z działoczynów armatą „Prawosławną”.

Wrażenie, jakie wywierało na zwiedzających, ale również na nas samych, nasze obozowisko, było naprawdę imponujące.

4 dni inscenizacji, pokazów oraz żywej wystawy historycznej, którą wspólnie tworzyliśmy, były dla nas zarówno ciężką pracą, jak i okazją do świetnej zabawy. Do domów wróciliśmy jednak z poczuciem dobrze wypełnionych celów, jakie zostały zapisane w Statucie naszej organizacji – krzewienia wiedzy o 15 Pułku oraz zamiłowania do kawalerii i historii Polski.

Autor tekstu: PiW