Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Galeria



Nasi partnerzy

Partnerzy

Współpraca

Artykuły

Ćwiczenia strzeleckie w Gostyniu

18 lutego 2011r. w piątek o godz. 18.00 na strzelnicy sportowej w Gostyniu grupa 10 reprezentantów obu sekcji Reprezentacyjnego Oddziału Konnego odbyła ćwiczenia w zakresie strzelania z małokalibrowej broni strzeleckiej – kbks w wersji jednostrzałowej. Odległość do celu 50m, strzelanie z pozycji leżącej.

Na spotkaniu pojawili się konni w składzie: komendant Andrzej Walter, ułani Mikołaj Walter, Piotr Walter, Piotr Stachecki, Michał Klóska, Remigiusz Dolata oraz zmechanizowani w składzie: Waldemar Kozłowski, Sławek Tomczak, Janusz Prozorowski i Jonasz Wyzuj.

Przy tej okazji zaprezentowane zostały również atrapy broni, których używali żołnierze 15. Pułku Ułanów Poznańskich w różnych okresach dziejów.There is no image or category is unpublished or not authorized

 

Podczas spotkania zaprezentowano atrapy broni: Colt M1911A1, karabin maszynowy Bren MK III, oraz kbk Mauser 98k, na podstawie którego był skonstruowany polski kbk wz.98. Poza bronią pułkową zapoznaliśmy się również z atrapą kb Mosin oraz różnymi typami amunicji. Prezentację przeprowadzili kolejno Waldemar Kozłowski (Colt), komendant Andrzej Walter (Mauser, Mosin) i Remigiusz Dolata (Bren).

Spotkanie, które zakończyło się o godzinie 21.00, miało na celu zarówno utrwalenie wiedzy teoretycznej, jak i poprzez ćwiczenia nabycie wprawy w posługiwaniu się bronią. Umiejętności te oraz wiedza wykorzystywane są przez członków Oddziału podczas różnych konkursów, spotkań czy wystaw.

Oczywiście mógłbym całą notatkę utrzymać w konwencji powagi i umiaru, ale przecież pielęgnujemy tradycję kawaleryjską, dlatego zawsze coś okrasi nasze spotkania. Otóż przyjąłem pozycję do strzału, koncentracja… i czuję stukanie długopisem po kolbie. Niewiele się zastanawiając, wyrzuciłem z siebie wiązankę słów mającą na celu zabezpieczenie mojej flanki i pozbycie się natręta. Niestety nie był to Piotr Stachecki, którego podejrzewałem o dworowanie, tylko instruktor, z którym nie pozostaję w tak bliskiej komitywie, jak z kolegami z Oddziału. Cała sytuacja zakończyła się gromkim śmiechem obserwatorów oraz samego instruktora, a ja… cóż… zbity z tropu kolejną serię zacząłem strzelać w tarczę komendanta Andrzeja Waltera, zamiast w swoją. Jednak to samo brzemię tradycji kawaleryjskiej, która może nieraz bawi, sprawia również, że człowiek potrafi się zmobilizować i poprawić wynik.{pgslideshow id=29|width=300|height=200|delay=3000|image=M|pgslink=1}

Remigiusz Dolata